• Home
  • Facebook
  • Ask
  • Instagram
  • DESIGN
  • CONTACT / COOPERATION
zBLOGowani.pl
Julia Kaźmierska


  Przez długi czas nie udzielałam się zarówno na blogu jak i innych social mediach. Odzwyczaiłam się od zwierzeń na forum publicznym, jednak chcąc na nowo powrócić, czas przyzwyczaić się na nowo. Dzisiaj opowiem wam moją historię.

INSTAGRAM: julia__kazmierska

   Czuć się komfortowo w swoim ciele to podstawa. Ja od gimnazjum nie czułam się w nim komfortowo. Każdy ma swój kanon piękna. Moim od zawsze było perfekcyjnie szczupłe ciało, które niestety w pewnym momencie zaczęłam tracić. Od dziecka byłam chudzinką, tak jak i moja mama. Wówczas nikt nie miał wątpliwości, że jesteśmy matką i córką. Od kiedy jednak z biegiem czasu zaczęłam rosnąć wzwyż i wszerz, a dla niej czas się zatrzymał, ludzie poczęli myśleć, że jesteśmy siostrami. To chyba było najbardziej bolesne, ale nie miałam na to wpływu. 


   Przyczyna zawsze była jedna, (ale to zachowam dla siebie) a jej skutkiem było odstresowywanie się słodyczami, poszukiwanie innych priorytetów i zatracanie się w nich. Straciłam ciało, którego wcześniej nie doceniałam. Wiecznie dążyłam do niewiadomo jak bardzo wyidealizowanych ciał instagramowych influencerek- zupełnie niepotrzebnie. Z tego snu wybudziłam się dopiero wtedy, kiedy zauważyłam, że jeszcze trochę, a niektóre z moich ulubionych rzeczy nie będą na mnie pasować. Wiedziałam, że to już niebawem i to chyba było największa motywacja jaką kiedykolwiek miałam. Fakt, że przestałam podbierać ciuchy mojej czterdziestopięcio kilogramowej mamy, które po prostu w pewnym czasie już na mnie nie pasowały, był bolesny. Najważniejsze chyba w tym wszystkim było jednak to, że w końcu to dostrzegłam i przystąpiłam do działania.


    Zapisałam się na siłownie i stopniowo zaczęłam zmieniać swoje nawyki żywieniowe, chociaż nie było łatwo. Jesteśmy tylko ludźmi i wydaje mi się, że od czasu do czasu możemy pozwolić sobie na coś niezdrowego, a to, że idziemy później na siłownie w celu zredukowania tych pustych kalorii jest dla mnie czynnością właściwą. Czasami śmieszy mnie głupie gadanie ludzi, którzy nic ze sobą nie robią, a cheat meale w aktywnym trybie życia uważają za niestosowność, ale o tym kiedy indziej.
   Po miesiącu regularnego chodzenia na siłownie udało mi się schudnąć. Niewiele, ale dla mnie znacząco. Udowodniłam sama sobie, że bariery nie istnieją, a chcieć to móc. Niedługo później z przyczyn zdrowotnych wylądowałam w szpitalu, gdzie przy cierpieniu które mi towarzyszyło, schudłam diametralnie. W końcu zaczęłam czuć się dobrze w swoim ciele, a fakt, że rzeczy mamy znów zaczęły na mnie pasować, był chyba największą radością. Obecnie staram się tego pilnować (chociaż w Dzień Kobiet trochę sobie pofolgowałam). Główne posiłki, które jem są w pełni zdrowe. W niektóre dni, kiedy nie mam czasu na gotowanie, zamawiam dietę pudełkową. Śniadania robię samodzielnie, starając się aby zawierały zdrowe składniki, ale czasem do smaku pozwolę sobie na nutę słodyczy w postaci gorzkiej czekolady na wierzchu pancakes'ów.

OBSERWUJ BLOGA

   Podsumowując, jeśli nie czujecie się dobrze w swoim ciele, postarajcie się je zmienić- ale z głową! Pamiętajcie też, że jesteśmy tylko ludźmi i od czasu do czasu możemy sobie pozwolić na głupią kostkę czekolady czy burgera z Pasibusa. 

   Jeśli poszukujecie ciekawych spódniczek na nadchodzący sezon, koniecznie sprawdźcie te ze strony Dresshead.com ---> mini spódniczki dla kobiet.
Wrote by Julia Kaźmierska

   W ostatnim czasie czuję się bardzo spełniona. W chwili obecnej nie jestem w stanie określić czego więcej brakuje mi do szczęścia, bo te największe punkty, dające mi poczucie satysfakcji, uważam za spełnione. Dobra organizacja i sumienne przestrzeganie umiejętne planowanie podpunktów "na już" i "na później" jest kluczem do połączenia przyjemności i obowiązków. Skreślanie czy też odznaczanie rzeczy wykonanych sprawia mi największą przyjemność i przede wszystkim motywuje do dalszego działania. Osobiście bez konkretnie wypisanych celów nie jestem w stanie ich osiągać; bez konkretnych obowiązków na dany dzień także wszystko byłoby bezskuteczne.

Niejednokrotnie w tym roku utwierdziłam się w przekonaniu, iż każde spełnione marzenie, pociąga za sobą kolejne. Nie jestem w stanie sobie przypomnieć od czego to wszystko się zaczęło, ale z pewnością każde było dla mnie bardzo istotne. 

  Dobre stopnie to podstawa, nawet jeśli nie przykładam się do nauki tak bardzo, jak bym tego chciała, nie mam na co narzekać i wymagać od siebie nie wiadomo jak wiele. Liczba 5 przy rozpoczęciu mojej prawdopodobnej średniej jest wystarczająca. Aby te po przecinku były zawrotnie wysokie, z pewnością musiałabym włożyć w to więcej wysiłku, ale kosztem innych równie wartościowych dla mnie celów.

  Nigdy nie należałam do osób regularnych. Systematyczność dodawania postów zawsze była dla mnie czymś odległym i niemożliwym do zrealizowania. Zawsze pogrążona w chaosie, nie byłam w stanie znaleźć sobie czasu na napisanie tutaj czegoś. A gdy już znalazłam czas nie było inspiracji, albo odpowiednio dobrego tematu i zdjęć. Na szczęście jak zauważyliście, mówię o sobie w czasie przeszłym. Planowanie okazało się dla mnie dobrym wyjściem z sytuacji, a czas wolny podczas majówki, dał mi dużo do myślenia. 1 maja zakasałam rękawy i wzięłam się do roboty. Od tego czasu post dwukrotnie pojawił się co cztery dni i mam nadzieję, że utrzymam ten balans przez cały maj. Jeśli mi się uda- będzie to już przyzwyczajeniem. Współprace, które ostatnio nawiązałam są chyba dla mnie najlepszą nagrodą za wytrwanie w tym co robię i zarazem jedną z motywacji do nieprzerwanej działalności.

  Dzień, w którym skończyłam pierwszą 424-stronnicową książkę po włosku, był chyba jednym z najszczęśliwszych. Nigdy nie oceniałam swojej znajomości tego języka na poziomie wyższym niż podstawowym. Ale o tym w nieco innym poście, który swoją drogą już został zaplanowany. 

ig: julia__kazmierska | snapchat: julietta7239 | BAG -  CLICK
OBSERWUJ BLOGA

  To tyle z serii "co u mnie". Nie przedłużając odsyłam Was do zdjęć, które zostały wykonane w sobotę przez Izę S. @izuni4. Jak widać udało nam się uchwycić na nich światło słoneczne, co w ostatnim czasie jest nie lada wyczynem. 
Na sobie mam bordową sukienkę z ulubionego, francuskiego butiku jakim jest Promod oraz wężowe botki w tym samym kolorze. Na  sukienkę narzuciłam beżowy płaszcz z Reserved. Do tego dołożyłam różową torebkę z naszywką z Rosegal.com, którą mogliście ujrzeć w poście o kwiatowych naszywkach. Szyję natomiast przewiązałam różową, kwiecistą chustą, która idealnie łączy ze sobą wszystkie kolory użyte w stylizacji.


















ig: julia__kazmierska | snapchat: julietta7239 | BAG - CLICK
OBSERWUJ BLOGA

Co myślicie o stylizacji? 
Jak Wam idzie planowanie w środku roku? Realizujecie swoje cele?
W wolnej chwili przejrzyjcie sukienki ze strony Rosegal (blue sexy dress - click here), może znajdziecie tam coś dla siebie!
Wrote by Julia Kaźmierska
    Często zdarza się, że oceniamy osoby po tym jak wyglądają, jak się zachowują. Bez uprzedniej rozmowy i poznania. Ja jakoś nie mam z tym problemu. Wystarczy kilka słów, które ktoś wypowie, a ja już jestem w stanie powiedzieć, czy ta osoba jest dla mnie wartościowa. 
    Przestałam otaczać się osobami, od których emanuje głupota i dziecinność. Te dwie cechy w połączeniu dają niesamowity mix, który od ostatniego czasu przejawia się we mnie zniechęceniem. Ta selekcja sprawiła, że zamknęłam się w gronie garstki osób, ale jest mi z tym naprawdę dobrze. Krótko mówiąc stałam się aspołeczna, bardziej wolę przebywać sama z sobą, czytając książkę, oglądając filmy lub seriale z mamą lub jeździć z nią na siłownię. Może to kwestia pory roku. Pogoda za oknem nie zachęca na bieganie po deszczu czy śniegu, który właśnie dziś spadł, co prawda w niewielkiej ilości, ale i tak budzi to we mnie respekt, przed opuszczeniem ciepłego mieszkania.

   Moje tygodniowe wieczory i popołudnia wiążą się z nauką. Nigdy nie byłam osobą, która uczyła się z lekcji na lekcje ale o dziwo zawsze kończyłam ze średnią 5,0. Uczyłam się z konieczności, na "dzień przed", ale nie miałam z tym największego problemu. W tym roku poprzeczkę postawiłam dość wysoko i jak pisałam na początku roku w tym poście (klik) zaczęłam zaliczać się do osób przygotowanych na każdą lekcję, które nie mierzą niżej niż bardzo dobry z każdej dziedziny. Najlepszy w tym wszystkim jest chyba fakt, że nadal się tego trzymam. Można nawet powiedzieć, że mierzę jeszcze wyżej bo staram się na kilka celujących na semestr. O dziwo, nauka chyba nie stała się dla mnie stratą czasu, ale wręcz przeciwnie, zawsze mam satysfakcję, że coś umiem, pamiętam i wiem. 

   Jeszcze jedną rzeczą, po nauce i ćwiczeniach (w których mam chwilowo przerwę) jest blog. Sesje z moimi koleżankami, pisanie o tym co jest dla mnie istotne, o mojej pasji, o trendach, o kosmetykach sprawia mi niesamowitą radość. Zwłaszcza, kiedy rzeczy, które publikuję mogą się komuś przysłużyć. Zwieńczeniem całej mojej pasji był pomysł założenia własnego snapchata teen_bloggers z grupą kilku blogerek (aktualnie 8), na którym mamy nieustanny kontakt z obserwatorami i pokazujemy wiele dość ciekawych rzeczy kategorii modowo/urodowej. Skład możecie zobaczyć w wersji komputerowej pomiędzy widgetem obserwatorów, a widgetem facebokowej strony bloga!

   Poniższa stylizacja wykonana była niespełna miesiąc temu, kiedy jeszcze warunki atmosferyczne pozwalały na w miarę ciekawą i estetyczną scenerię. Granat i czerwień to jedne z moich ulubionych kolorów jesiennej palety. Tego dnia w mojej stylizacji górowały właśnie te kolory, które były tak skompletowane, że ich odcienie (szczególnie granatu) znacząco się od siebie nie różniły. Gdyby nie krwisto czerwony szal, wszystko wyglądałoby nudnie. Ogółem elegancko i wygodnie, nie tumblerowo, ale tak jak lubię.


















PŁASZCZ - C&A
BUTY - LASOCKI
SZAL - RESERVED
TOREBKA - ACESSORIZE
BRANSOLETKA - YES

Wrote by Julia Kaźmierska
   Tytuł w zupełności ukazuje temat dzisiejszego postu. Krytyka. Spotykamy się z nią bardzo często, jedni biorą ją do siebie, a inni jakoś przechodzą obok niej obojętnie. Jednakże dotknęła ona z pewnością każdego z nas. Mnie w rzeczy samej spotyka na co dzień, gdyż zakładając tę stronę naraziłam siebie na obserwacje i codzienny wgląd w moje życie, pasje, myśli nie tylko osoby mi nie znane, ale też znajomych. Nigdy jednak nie sprawiało mi to problemu, ponieważ nie należę do osób, które wstydziłyby się samej siebie. Doskonale znam poczucie własnej wartości, dlatego też żadna negatywna ocena ze strony znanych mi osób nie wpływa na zawieszenie moich działań. Co chyba nie każdemu jest na rękę.

   Definiując słowo 'krytyka' jest to analiza i ocena dobrych oraz negatywnych stron z punktu widzenia określonych wartości. Ale czy na wykonanie takowej analizy niezbędnych jest kilka minut? Moja odpowiedź definitywnie brzmi nie. Analiza polega na rozłożeniu wszystkiego na czynniki. Ale czy my krytykując zawsze rozkładamy wszystko na czynniki pierwsze? 

   Konstruktywna krytyka to już zupełnie co innego. Dowiedzieliśmy się już co oznacza słowo krytyka, jednak niektórzy z nas mogą mieć wątpliwości ze zrozumieniem pojęcia 'konstruktywny' w połączeniu z krytyką. Mianowicie charakteryzuje się ona przedstawieniem i zasugerowaniem sposobów rozwiązania aspektu poddanego krytyce. 

   Udostępniając linki do postów na swoim prywatnym profilu na facebooku przeważnie narażam się na anonimowe komentarze z krytyką, której do konstruktywnej daleko (zacytowanie czy wklejenie przykładów które w tym momencie chodzą mi po głowie byłoby niestosowne i zepsułoby tą niemalże naukową formę przekazu). Dobrze zdaje sobie sprawę, że to komentarze osób, które doskonale mnie znają, ponieważ w ich wypowiedziach można zwrócić uwagę na takie słowa jak "na żywo".  Nie wiem z jakiej racji, ale te komentarze wywołują na mojej twarzy ukośny, szyderczy uśmiech. Być może dlatego, że każdy z nich trafia do teczki bezpodstawnych. Dodając takowy komentarz, warto uzmysłowić sobie, iż to ja zezwalam na publikowanie ich z anonimowego konta. Gdybym nie chciała takowej opcji, już dawno mogłoby jej nie być.

   Oprócz komentarzy negatywnych ostatnio zaczęłam spotykać się z komentarzami konstruktywnymi, które jak najbardziej cenię. Może dlatego, że zawsze jestem w stanie wyciągnąć z nich wnioski? Albowiem mają w sobie uzasadnienie, porady i szacunek do autora strony. 
















Wrote by Julia Kaźmierska
Starsze posty Strona główna


JULIA

Jestem odważna, oryginalna i otwarta na nowe znajomości. Kreatywna oraz temperamentna. Uwielbiam modę - staram się kreować swój wizerunek na wszelkie możliwe sposoby. Na moim blogu możecie znaleźć trendy i must have oraz moje prywatne zdjęcia. Lubię także porady urodowe i kosmetyczne nowości, którymi mam zamiar się tutaj z Wami dzielić.

e-mail: julikaz@wp.pl

Snapchat: teen_bloggers

Snapchat: teen_bloggers

Facebook

Kaźmierska Julia Blog

POPULARNE POSTY

  • Co zrobić z włosami?
    Z pewnością wiele z Was boryka się z myślami: Co możecie zrobić z włosami? Jak je ułożyć? Ściąć? Zapleść? Związać? Dzisiaj przychodzę do W...
  • Must Have WIOSNA 2014
    W dzisiejszym poście przychodzę do Was z wiosennym must have'm, w którym pokarzę Wam kilka ciekawych trendów. Mam nadzieję, że przypadną...
  • Lemon skirt
    Dziś postanowiłam dodać typowo letnią stylizację. Czarne akcenty takie jak buty, bransoletki i top zdecydowałam się przełamać cy...

FOLLOW ME @ julia__kazmierska

Copyright © 2015 Julia Kaźmierska. Designed by OddThemes